SANKTUARIUM M. B. NIEPOKALANEJ PRZEWODNICZKI W PRZASNYSZU

Fundator Klasztoru

Fundator klasztoru w Przasnyszu

Życiorys Pawła Kostki

Paweł Kostka urodził się na początku sierpnia 1549 roku, jako najstarszy syn Jana i Małgorzaty Kostków. Ojciec Pawła w 1547 r. ożenił się z Małgorzatą Kryską. Należał do średniozamożnej szlachty mazowieckiej, a w 1564 r. otrzymał tytuł kasztelana zakroczymskiego. Małżeństwo Kostków oprócz Pawła miało jeszcze trzech synów: Stanisława, Wojciecha i Mikołaja. Posiadłość Kostków stanowił dwór i wieś Rostkowo. Dwór z kaplicą należał do parafii Przasnysz. Dlatego Paweł jak i pozostałe dzieci Kostków zostały ochrzczone prawdopodobnie w kościele parafialnym św. Wojciecha w Przasnyszu. W kościele parafialnym miała też rodzina Kostków swoją prywatną kaplicę do pochówku zmarłych. Jan Kostka, kasztelan zakroczymski, dbając o wykształcenie synów Pawła i Stanisława zatrudnił dla nich w 1563 r. nauczyciela i wychowawcę – Jana Bilińskiego. Wykształcił się on na Uniwersytecie Krakowskim, a w latach 1563-1567 pracował u Kostków. W ówczesnych czasach najbliższym dla Kostków i najbardziej znamienitym miastem katolickim był Wiedeń, będący pod rządami Habsburgów, gdzie Jezuici mieli swoje trzy kolegia. Kardynał Stanisław Hozjusz biskup warmiński, z którym Jan Kostka utrzymywał korespondencję, bardzo popierał te szkoły. Dlatego prawdopodobnie za jego sugestią w 1564 Paweł i Stanisław wyruszyli do Wiednia z opiekunem Janem Bilińskim. Zostali przyjęci do Colegium Nobilium i zakwaterowani w konwikcie dla chłopców pochodzenia szlacheckiego. Niestety po pewnym czasie nowy cesarz – Maksymilian wymówił konwikt Jezuitom i Kostkowie zamieszkali w domu luteranina Kimberkera w pobliżu kolegium.

Z takiego obrotu sprawy nie był zadowolony młodszy brat Stanisław, który bardzo kochał swoją katolicką wiarę. Lecz jako młodszy brat musiał się jednak podporządkować swojemu bratu i opiekunowi. Zmiana warunków mieszkaniowych była natomiast na rękę Pawłowi i Bilińskiemu, którzy chcieli sobie wynagrodzić czasy rygoru konwiktowego swobodą opartą na poszukiwaniu światowych przyjemności i rozrywek. Stanisław, chociaż młody, lecz rozważny, oceniający rzeczy miarą wieczności, nie pochwalał tego za czym gonił Paweł. Dlatego nadal prowadził tryb życia jakiego nauczył się w konwikcie. Znał w Wiedniu tylko dwie drogi: do szkoły i do kościoła. Postanowił swoim postępowaniem wynagradzać postępowanie brata. Uczył się pilniej niż dawniej, modlił się żarliwiej niż przedtem. Było to solą w oku dla Pawła, Bilińskiego i kilku krewnych Kostków, którzy tam również zamieszkali. Docinali mu, a Biliński tłumaczył nawet, że jego sposób życia nie przystoi szlachcicowi. Dodatkowo Stanisław zaczął wstawać w nocy na modlitwę i biczować się za nich aż do krwi. Wtedy Paweł, gwałtowny z natury, wpadał w złość, bił i kopał brata, a on nie stawiał oporu znosząc wszystko w milczeniu. To wszystko potęgowało w Stanisławie przekonanie, że powinien poświęcić się Bogu w zakonie Towarzystwa Jezusowego. Prywatnie złożył nawet taki ślub. Spodobało się to Bogu, ponieważ przyszła do niego Matka Boża i potwierdziła mu to jego postanowienie. Wycieńczony surowym życiem i złym traktowaniem przez brata i jego towarzyszy zapadł na śmiertelną chorobę. Zażądał wtedy kapłana, ale właściciel domu luteranin nie zgadzał się na to. Wtedy w modlitwie zwrócił się do św. Barbary – patronki dobrej śmierci, prosząc dla siebie o Komunię Świętą. Św. Barbara przybyła w towarzystwie aniołów i jeden z nich udzielił mu Komunii Świętej. Potem ukazała się Matka Boża i podała mu na ręce Dziecię Jezus. Wówczas powtórnie otrzymał od Maryji rozkaz: “Wstąp do Towarzystwa Syna mojego”. W owej cudownej chwili odzyskał również całkowicie zdrowie.

Mając tak mocne potwierdzenie swojego powołania starał się o przyjęcie do Jezuitów u prowincjała i rektora kolegium. Prowincjał odmówił i żądał stanowczo pozwolenia rodziców. Stanisław był pewny, że pozwolenia od rodziców nie uzyska. W tej sytuacji uczynił kolejny ślub, że dopóty będzie pukał do domów Towarzystwa po całym świecie, dopóki się nie ulitują nad nim i go nie przyjmą. Paweł znowu zaczął źle się obchodzić ze swoim bratem. Wtedy Stanisław stanowczo oznajmił że, jeśli dalej go będzie bił, ucieknie od niego. W liście opisał powody swojej ucieczki i kazał go doręczyć bratu. W połowie sierpnia 1567 roku umocniony Komunią Świętą, w ubraniu żebraczym wyruszył do Augsburga, a stamtąd do Dylingi. Paweł i Jan Biliński ruszyli za nim w pogoń, ale bezskutecznie. Nawet brat nie zdołał go rozpoznać w żebraczym ubiorze. W Dylindze przyjął go prowincjał Górnych Niemiec – św. Kanizjusz. Prawdziwość jego powołania objawiała mu się w tym, że Stanisław przez czas swojego pobytu w konwikcie potrafił z pokorą i radością służyć młodzieńcom ze znakomitych niemieckich rodzin. Następnie św. Kanizjusz wysłał go w towarzystwie dwóch młodszych księży do Rzymu, do generała zakonu – św. Franciszka Borgiasza. Po upływie miesiąca dotarli do celu i generał przyjął Stanisława do domu nowicjatu św. Andrzeja na Kwirynale. Szczęśliwy nowicjusz przeżył w zakonie tylko dziewięć miesięcy, po czym umierając 15 sierpnia 1568 roku narodził się dla nieba.

Tymczasem jeszcze w październiku 1567 r. Paweł wrócił do domu. Ojciec Jan Kostka wysłał do Stanisława list z wyrzutami i pogróżkami, mającymi zmusić go do powrotu. Po otrzymaniu odmownej odpowiedzi i po bezskutecznych rozmowach z polskimi Jezuitami, ojciec wysłał Pawła do Rzymu, aby go zabrał do Polski. Nie spotkał się już jednak z bratem, który wcześniej zmarł, ale stał się świadkiem spontanicznego kultu brata, jaki się natychmiast rozwinął.

Po powrocie z Rzymu Paweł był najpierw dworzaninem króla Zygmunta Augusta, a po jego śmierci dworzaninem króla Stefana Batorego dzięki czemu w 1581 r. otrzymał godność chorążego ziemi ciechanowskiej. Po śmierci ojca w 1576 r. został dziedzicem Rostkowa. Będąc dworzaninem króla gospodarowanie w Rostkowie pozostawiał swojej mamie Małgorzacie. Duchowy przełom w  życiu Pawła nastąpił między rokiem 1581  a 1584. Za przykładem swojego brata Stanisława stopniowo rezygnuje z wszelkich godności, również z założenia własnej rodziny. Rozpoczyna ponadto starania o fundację kościoła i klasztoru dla Bernardynów w Przasnyszu, która miała być wotum ekspiacyjnym za grzechy młodości i za złe traktowanie brata Stanisława w Wiedniu. Począwszy od 1568 r., jeszcze za życia matki, dokonuje pierwszych zapisów na cele religijne i charytatywne. Drugim przełomem była śmierć matki w 1588 r. Od tego momentu Paweł zaczął prowadzić jeszcze bardziej gorliwe życie religijne. Po sprzedaży wszystkich swoich dóbr w 1594 r. ostatecznie porządkuje swoje sprawy finansowe i dokonuje zapisów na różne fundacje. Sam przeprowadza się do szpitala przy kościele św. Michała w Przasnyszu. Od tej pory całą swoja życiową energię poświęca życiu religijnemu i trosce o swoją główną fundację – kościół i klasztor Bernardynów.

Po beatyfikacji Stanisława, Paweł prosił generała Jezuitów o przyjęcie do zakonu. W 1606 r. uzyskał zgodę na złożenie ślubów, bez prawa noszenia habitu, ze względu na toczące się procesy w sądzie w Piotrkowie związane z fundacją bernardyńską. Zmarł w czasie jednej z podróży do Piotrkowa 13 listopada 1607 r. Został pochowany w rodzinnej kaplicy w kościele parafialnym w Przasnyszu. Na podstawie notatek osób znających Pawła Kostkę, znajdujących się w zaginionych aktach parafii przasnyskiej wynika, że uważano go za zmarłego w opinii świętości, co potwierdzał publikowany Excerpt zejścia Pawła Kostki i życiorys spisany przez K. Niesieckiego. Z tego życiorysu dowiadujemy się bardzo wiele o przemienionym  życiu Pawła po jego nawróceniu.

Aby wynagradzać swoje wcześniejsze złe postępowanie mocno pokutował. W domu i w podróży biczował swoje ciało dyscyplinami, pościł, nosił włosienicę, spał na gołej ziemi lub tylko na jednym kobiercu. Modlił się, leżał krzyżem przed obrazem swojego brata przepraszając za swoje złe zachowania. Przez ostatnie dwadzieścia lat życia codziennie odmawiał brewiarz kapłański i oficjum o Najświętszej Maryji Pannie. Wstawał w nocy na długie modlitwy. Codziennie słuchał wszystkich Mszy Św. i często sam w nich usługiwał. Kiedy w podróży przejeżdżał obok kościoła lub przydrożnego krzyża wysiadał z karety i modlił się klęcząc. Gdy  w podróży nie mógł być na Mszy Św., w pierwszym napotkanym kościele prosił księdza o jego otwarcie i przed tabernakulum twarzą do ziemi odbywał krótką adorację Najświętszego Sakramentu. Kiedy wchodził do kościoła klękał na dwa kolana odmawiając trzy pacierze. Na służbę przyjmował tylko osoby katolickie po ich uprzednim wyznaniu wiary. Wspierał finansowo kościół parafialny, ozdobił w nim pięknie rodzinną kaplicę, wyjednał w Rzymie odpusty dla parafii. Finansował opłaty za bursę dla uboższych studentów przy kolegium Jezuitów w Pułtusku. Wspierał ubogich, zamieszkał w bliskości z nimi w ufundowanym przez siebie szpitalu. Przyjmował tam pielgrzymów, usługiwał ubogim przy stole, umywał im nogi. Złośliwe uwagi dotyczące jego postawy i udzielanych posług cierpliwie znosił. W ten sposób jego pokutnicze i uniżone życie doprowadziło go do śmierci w opinii świętości.

 

Opracował o. Wojciech Kowalczyk CP na podstawie pozycji:
1. Andrzej Lang, Kościół i klasztor bernardynów w Przasnyszu. Fundacja Pawła Kostki, Wydawnictwo EXIT, 2010.
2. Ks. Jan Badent TJ, Nowenna do Św. Stanisława Kostki T. J., Wyd. Księży Jezuitów, Kraków 1928.